Login:
Has³o:
Rejestracja Has³o?

Football Manager Zone

Studenciaki #1
Autor: Loczek 06 Stycznia 2010, 22:22

- W zwi±zku z upadkiem rzymskich instytucji Ko¶ció³ stawa³ siê potêg± nie tylko religijn±, ale równie¿ kulturow±. Szkolnictwo, pocz±tkowo co prawda w pe³ni organizowane przez Ko¶ció³, z ujednolicon± struktur±, przyczynia³o siê do umocnienia umys³owej jedno¶ci ¶wiata zachodniego. W kulturze ¶redniowiecznej wytworzy³y siê tak¿e wzorce parenetyczne, ot, chocia¿by na przyk³ad idea³ ¶wiêtego rycerza, ascety.

Monolog profesora Tupalskiego podczas wyk³adu z historii wwierca³ w umys³ studentów obrazy z przesz³o¶ci. Tu, malowane pêdzlem wyobra¼ni, powstawa³y pejza¿e o przebogatej palecie kolorów.

- Pamiêtacie, jak na poprzednich zajêciach omawiali¶my filozofiê okresu ¦redniowiecza? Mo¿e pan Domañski przypomni nam na czym polega³a Scholastyka.
W sali zapanowa³a cisza jak makiem zasia³. Przy katedrze, na oknie tañcowa³a mucha, trenuj±c jakie¶ wschodnie sztuki walk na szybie. Profesor Tupalski chwyci³ za dziennik i jednym, zamaszystym ruchem wyda³ na ¶wiat wszystkie wnêtrzno¶ci owada w formie placka.

- No, Domañski, co macie nam do powiedzenia? Wczoraj przecie¿ przerabiali¶my ten temat.
- Panie profesorze, pan wybaczy, ale wczoraj akurat mnie nie by³o na zajêciach.
- A wy D±browski?
- Scholastyka panie profesorze, by³a metod± rozumowania, która polega³a na ¶cis³ym stosowaniu ustalonej procedury. Z tego co pamiêtam...
- Nas nie interesuje D±browski, co wy pamiêtacie. Nas interesuj± fakty.
- Tak wiêc, w Scholastyce komentowa³o siê tekst, dyskusjê i wyci±ga³o wnioski.
- Brawo D±browski. Mo¿e bêd± z was ludzie.
- Te¿ mam tak± nadziejê panie profesorze.
- Jutro bêdzie kolokwium. Przygotujcie siê z c... co to za buczenie Domañski? Nie do¶æ, ¿e siê nie przygotowa³e¶ do zajêæ, to jeszcze bêdziesz mi tu niskimi tonami zak³óca³ ciszê? Który Ty masz numer u mnie... tak... mhm... - Tupalski nasun±³ na nos okulary - dwana¶cie. Czy Ty wiesz w ogóle, co ta liczba oznacza?
- Nie panie profesorze. Ale jestem ¶wiêcie przekonany, ¿e za moment mi pan wyt³umaczy.
W sali zapanowa³o ogóle poruszenie. Kowalski parskn±³ ¶miechem, oklejaj±c glutami swoje notatki.
- Liczba dwana¶cie, to liczba szczê¶liwa, to liczba ¶wiêta Domañski. Gdyby¶ posiada³ choæ odrobinê czego¶, co ludzie nazywaj± mózgiem, wiedzia³by¶, ¿e Rzymianie na dwunastu tablicach wykonanych z br±zu spisali swój kodeks praw. Dwana¶cie, to równie¿ liczba aposto³ów, o czym zapewne te¿ nie wiesz. Któr± to my mamy godzinê... - Tupalski spojrza³ na zegar zawieszony nad zielon± tablic±.
- Przez Ciebie mamy przer±bane idioto - sykn±³em do Domañskiego, który siedzia³ ³awkê przede mn± obgryzaj±c drewniany o³ówek.
- Jutro kolokwium ze ¦redniowiecza. Kultura, literatura, filozofia. S³owem - wszystko. Czy kto¶ ma jakie¶ pytania?
- Ustne, czy pisemne? - krzykn±³ kto¶ z ty³u Sali.
- Niech to pozostanie tajemnic±. W koñcu lubicie tajemnice, nieprawda¿? Ca³a historia ma ich w sobie tysi±ce.

Przerwa.
Profesor Tupalski chwyci³ za zwil¿on± g±bkê i przetar³ ni± po powierzchni tablicy. Krople wody sp³ynê³y powoli zamazuj±c kilka dat. Kiedy wszyscy opu¶cili salê usiad³ na swoim drewnianym krze¶le, westchn±³ g³o¶no i schowa³ twarz w d³oniach.
- Panie profesorze - przerwa³em moment nostalgicznej zadumy.
- Co tu jeszcze robisz? Przecie¿ zajêcia siê skoñczy³y - odpar³ Tupalski wyra¼nie zdziwiony.
- Niestety jutro nie mogê przyjechaæ na zajêcia. Mam bardzo wa¿n± sprawê do za³atwienia. Czy istnieje szansa zaliczenia tego kolokwium w pó¼niejszym terminie? Bardzo bym prosi³.
- A co jest wa¿niejsze, od poznawania przesz³o¶ci? Trzeba by³o wybraæ inne studia Loko. Fizyka j±drowa, biologia molekularna.
- Tak panie profesorze. Wiem, ¿e...
- Id¼ ju¿. Jest pó¼no, ¶ciemnia siê, a teraz tyle tych chuliganów siê krêci po okolicy. A nó¿ jaki¶ czyha na Twój portfel. Mo¿esz zaliczyæ w pi±tek. Koñczê zajêcia o trzynastej. Bêdê na Ciebie czeka³ w Sali.
- Dziêkujê. Do widzenia.

Wychodz±c z Sali wyk³adów by³em z siebie dumny. Oto ja, dzielny rycerz wspó³czesno¶ci, bez rumaka, ale za to z wielkim zapa³em do dzia³ania stawi³em czo³a najwiêkszemu wyzwaniu, jakim niew±tpliwie jest przekonanie Tupalskiego o swoich racjach.
- I jak Ci posz³o? - zapyta³ Robert klepi±c mnie po plecach.
- Mam jutro wolne. Mo¿emy dzia³aæ - odpar³em z rado¶ci± zarzucaj±c plecak na ramiê.
- To o dziesi±tej u mnie?
- O dziewi±tej. Muszê popo³udniu odebraæ auto od mechanika.
- Nie zapomnij tylko zabraæ ze sob± tych wszystkich encyklopedii i podrêczników do historii.
- Spokojna Twoja rozczochrana. Nie ucz ojca dzieci robiæ.
Skin±³em w stronê Roberta wsiadaj±cego do czarnego, kwadratowego Forda Fiesty.
Czekaj±c na przystanku na sto siedemnastkê wertowa³em notatki w poszukiwaniu obliczeñ matematycznych. Projekt by³ ju¿ prawie gotowy.

***
- O ile teoria wzglêdno¶ci Einsteina wyklucza mo¿liwo¶æ przekroczenia prêdko¶ci ¶wiat³a w pró¿ni, o tyle przy prêdko¶ciach bliskich prêdko¶ci ¶wiat³a nastêpuje dylatacja czasu.
- Mo¿esz mówiæ po polsku? Nie jeste¶my komputerami - parskn±³em ¶miechem do Micha³a, który po profesorsku t³umaczy³ nam wszystkie cyferki i schematy wy¶wietlane na tablicy przez rzutnik.
- Chodzi mi o to, ¿e Przy prêdko¶ci "niemal c" czas "niemal nie p³ynie, tak wiêc czas zacznie siê cofaæ, gdy ta prêdko¶æ graniczna zostanie przekroczona. Rozumiecie?
Pokiwa³em przecz±co g³ow± wk³adaj±c w usta kolejnego chipsa. W gara¿u by³o duszno i ¶mierdzia³o starymi skarpetkami. Siedzieli¶my jak w kinie wlepiaj±c wzrok w obrazy wy¶wietlane na tekturowym ekranie zrobionym z kilku arkuszy zwyk³ego brystolu.
- Przecie¿ zasady budowy sto¿ka ¶wiata wyra¼nie wykluczaj± mo¿liwo¶æ ingerencji w przesz³o¶æ - wyskoczy³ Domañski wskazuj±c palcem na obraz maszyny.
- Tak, ale nie w jej obserwowanie czy przeniesienie siê w przesz³o¶æ.
- Od tego betonu boli mnie ca³a dupa. Jest mi te¿ zimno, duszno i chyba zaraz puszczê pawia. Micha³, CO TO JEST?! - wskaza³em palcem na stos ciuchów upchanych w kartonowym pude³ku po prodi¿u, z którego wystawa³y wielkie, bia³e reformy z br±zowym, niekszta³tnym paskiem przebiegaj±cym wzd³u¿ szwu.
- Eee... - Micha³ poczerwienia³ przykrywaj±c wszystko gumowym p³aszczem przeciwdeszczowym - Mo¿e to nie by³ jednak dobry pomys³, ¿eby siê tu spotkaæ. Nastêpnym razem znajdziemy sobie bardziej przytulne miejsce, co?
Domañski rozerwa³ kolejn± paczkê chipsów.
- To gdzie TO jest ? - zapyta³em, szturchaj±c Roberta.
- Spokojnie. Wszystko w swoim czasie. Rozmawiali¶cie ju¿ z Tupalskim?
- Tak... iii nie.
- Co to znaczy? To rozmawiali¶cie, czy nie?
- Próbowa³em. - prze³kn±³em g³o¶no ¶linê - Ale siê nie uda³o.
- Mo¿ecie mi wyja¶niæ, jak wy to sobie wszystko wyobra¿acie? Nie ¶piê po nocach wal±c w kalkulator. Tworzê projekty, pijê po kilkana¶cie kaw dziennie. Rodzice chc± mnie wys³aæ do psychiatry, bo oprócz nauki nie widzê ¶wiata. A wy nie potraficie do cholery sprowadziæ tu jednego cz³owieka? Czy ja wymagam tak wiele? - Micha³ kopn±³ w metalowe wiadro, które z hukiem uderzy³o o drewnian± drabinê.
- Nie w¶ciekaj siê stary. - wsta³em z miejsca - Mamy jeszcze kilka dni na za³atwienie wszystkich formalno¶ci. Obiecujê, ¿e wszystko bêdzie OK z naszej strony.
- Mhm, tak samo mówili ksiê¿a nawracaj±c niewiernych podczas ¶wiêtej inkwizycji. A pó¼niej wlewali im z u¶miechem ciek³y o³ów w gard³a delektuj±c siê ich mêczarniami. Palce lizaæ!
- Mo¿esz nam tylko uchyliæ r±bka tajemnicy odno¶nie tego, w jaki sposób chcesz wytworzyæ energiê elektryczn± o mocy 1,21 gigawata?
- No w³a¶nie. Jak chcesz aktywowaæ Y - kszta³tny kondensator strumienia?
Micha³ spojrza³ na nas tak, jak spogl±da rodzic na dziecko usi³uj±ce sk³amaæ.
- O czym wy mówicie?
- No jak to. Przecie¿...
- Zajmijcie siê czê¶ci± humanistyczn±. Do jutra potrzebujê wszystkie informacje dotycz±ce trzech poprzednich epok, w³±cznie z histori± kszta³towania siê granic. A teraz wybaczcie, ale mam wa¿niejsze sprawy na g³owie ni¿ nawracanie niewiernych.
Kiedy drzwi do gara¿u wpu¶ci³y do ¶rodka lodowate powietrze, k±tem oka zauwa¿y³em puste butelki po Luksusowej ustawione w dwuszeregu.
- Dziwny ten Kazul - szepn±³ Domañski tr±caj±c mnie barkiem.
- Chod¼cie, podwiozê was na przystanek.
- Móg³by¶ choæ raz odwie¼æ nas do domu? - zapyta³em Roberta, który robi³ poszukiwania kluczyka od swojego bolidu.
- Owszem. Jak mi dacie kilka z³otych na paliwo. No co? Auto na dobre chêci nie je¼dzi niestety.
- Kretyn - sykn±³ Domañski spogl±daj±c na zegarek.


Komentarze
Dyrektor ds. Artystycznych
Hidalgo dnia 07-01-2010 17:55

Ciekawie siê zapowiada. Co zamierzacie skonstruowaæ? Wehiku³ czasu? tongue



Quartz dnia 31-01-2010 21:31

fajny by³by ten wstêpik, gdyby posz³a za tym kolejna czê¶æ, wi±¿±ca siê z FM-em. Bêdzie co¶? ;)



Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony

Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

¦wietne! ¦wietne! 60% [3 g³osów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 20% [1 g³os]
Dobre Dobre 0% [Brak oceny]
¦rednie ¦rednie 20% [1 g³os]
S³abe S³abe 0% [Brak oceny]
SuperWczasy Twardziel Kobiety Skoki narciarskie Pi³ka no¿na Fitness Projektowanie stron www
Serwis wspiera: NOGA.pl
Copyright © 2010 FM Zone. Wszelkie prawa zastrze¿one.
Projekt: James & Tofu
Powered: PHP-Fusion, modyfikacje: MORTEK.pl
FM 2011 w Pre-Order na CMRevolution! Ju¿ teraz zamów najnowsz± czê¶æ gry po niesamowicie niskiej cenie!Pomó¿ w pracy nad jednym z najlepszych na ¶wiecie uaktualnieñ do Championship Managera 01/02!G³osuj na Football Managera 2010 w corocznym plebistycie o Z³oty Joystick! Ka¿dy g³os siê liczy!